środa, 14 czerwca 2017

Moja ściana płaczu cz. 2




1.       Nie każdy pies wystawowy jest psem hodowlanym
A o co w tym chodzi? To już chyba zazdrość i zawiść przez ciebie kobieto przemawia! Zakrzykną wszyscy. Ani trochę. Już wyjaśniam …. W odcinkach  poświęconych genetyce napisałam przy okazji tematu doboru pary rodzicielskiej , że zdarza się, iż z pary  nieciekawych rodziców uzyskuje się całkiem dobre szczenię albo nawet kilka szczeniąt. Czy oznacza to , że ich geny „naprawiły się” ? O nie, nie…  W genach zapisane są wszystkie wady, którymi obdarzeni są rodzice i z niemal 100% pewnością objawią się u potomstwa tego niezwykłego „brzydkiego kaczątka”.
Tak więc wystawiajcie na chwałę swoją i hodowcy , zdobywajcie kolejne trofea … ale na miłość boską zastanówcie się dwa razy nim podejmiecie decyzję o rozmnożeniu. 
Niestety na tę refleksję  za późno, już grasują w polskich ringach takie cuda , nazywam je „bombą z opóźnionym” zapłonem.
PS 1. Niedługo rodezjany z niewłaściwym umaszczeniem i osadzeniem ucha będą normą . Niedługo whipecikowate uszka u rodezjanów będą normą .
PS 2. Czasem należy się zastanowić, czy rozmnożyć psa o bardzo powtarzalnym w danej populacji rodowodzie. Szczególnie , gdy w linii ciągną się jakieś wady i bez końca powiela się ten sam genotyp w różnych kombinacjach.  Ale kto o tym myśli , jeśli – „Mam śliczną sunie i ona musi mieć szczeniaki, bo to będzie ogromna strata, jeśli ona nie będzie miała szczeniąt. „ I „ Znajdę dla niej ślicznego psa i będą to śliczne szczeniaki” ….
 Myślicie, że przesadzam ?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza