wtorek, 12 grudnia 2017

Ploty, plotki i ploteczki...




      Najlepiej poinformowaną osobą na wystawie jest ta, która na niej  nie była. Wie wszystko najlepiej, wie kto ma najpaskudniejszego psa ,który mimo to wygrał. Wie, kto ma psa z poważnymi problemami, choć go na oczy nie widziała. Wie, który pies rzucił się na sędziego, a który pożarł innego psa lub swojego właściciela. A nawet jeśli tak nie było, to kogo to interesuje. Ważne, że plotka została puszczona w ruch. Teraz plotka żyje własnym życiem. Obiegnie cały kraj, a nawet świat i wróci tak zniekształcona, że nawet autor jej nie pozna.  

Zdarzenie: 
 Koleżanka wystawia swojego psa na wystawie klubowej, panuje wielki ścisk, siedzimy na wąskich ławeczkach w pobliżu ringu ściśnięci jak szprotki. Do ringu podchodzi facet z psem, który z daleka już szczerzy zębiska na wszystkich dookoła. Rzuca się w kierunku śpiącego pod ławka psa mojej koleżanki, ten gwałtownie zbudzony wyskakuje z warkotem. Na szczęście nic się nie dzieje, ale psy są pobudzone. Niestety pies agresor staje w ringu za psem koleżanki. Sędzia daje sygnał do biegu, widzę, że agresor startuje do przodu, aby dopaść psa mojej koleżanki, ta czując co się dzieje wyciąga smaczek z górnej kieszonki koszuli. Jej pies radośnie wyskakuje do góry,aby chwycić kiełbaskę. Sędzia daje sygnał do zatrzymania i pokazuje mojej koleżance, że ma opuścić ring. Nikt nie wie co się stało, nikt nic nie rozumie… Po zakończonej ocenie podchodzimy do sędziego, aby spytać co się stało, a ten oświadcza, że nie toleruje napaści ze strony psa na właściciela w ringu. Zdumione próbujemy wytłumaczyć sędziemu, że pies jest niesłychanie łakomy, koleżanka użyła nagródki dla odwrócenia uwagi od psa, który wyraźnie szukał zaczepki. Sędzia nie chce słuchać, wie co widział, koniec dyskusji.
 Jakiś czas po tym niefortunnym zdarzeniu koleżanka spotyka na innej  wystawie naszą wspólną znajomą, która z ogromnym współczuciem pyta jak się czuje , bo słyszała, że jej własny  pies rzucił się na nią w ringu i pogryzł tak dotkliwie, że musiało zabrać ją pogotowie….
To zdarzenie może dziś wywoływać śmiech, ale wtedy nie było nam do śmiechu. Ten pies był wówczas jednym z najlepszych reproduktorów, plotka o jego rzekomej agresji mogła zniszczyć jego reputacje.
Otóż są ploteczki – drobne złośliwości wygłaszane z niemal 100% pewnością, choć nikt z wygłaszających nie był nigdy świadkiem, ale słyszał, że ktoś, coś i gdzieś…
Dalej są plotki – złośliwości większego kalibru, kładące cień na reputację psa, hodowcy, właściciela. Ktoś puszcza w obieg plotkę o agresji psa, choć nigdy nie był jej świadkiem. Ktoś puszcza w obieg ostrzeżenie przed pewną hodowlą , bo tam rodzą się chore szczenięta, a tak w ogóle ktoś dobrze poinformowany słyszał, że hodowca trzyma je w ciemnej komórce i nigdy nie wypuszcza na dwór. Nie muszę dodawać, że plotkarz nigdy w tej hodowli nie był? Nie był, ale słyszał od kogoś bardzo dobrze poinformowanego, więc jest to prawda…. I tak plotka nabiera tempa i siły , toczy się jak śnieżna kula, większa i większa, aż staje się PLOTĄ.
Plota to już duży kaliber, im bardziej jest nielubiany oczerniany obiekt, tym z większą lubością plota jest przekazywana z ust do ust. Im więcej zwycięstw wystawowych  na koncie oczernianego tym plota wywołuje większą sensacje i rumieńce obgadywaczy. Plota nie tylko szkaluje , ale również zmienia bieg wydarzeń, zmienia czyjeś życie. Ktoś rezygnuje lub  dokonuje wyboru, którego później żałuje. Dlaczego? Bo ktoś rzucił oszczerstwo, które nieodwracalnie zmieniło tok wydarzeń.
Tekst ten dedykuję pewnej sfrustrowanej i rozgoryczonej pani, której w życiu nie wyszło i która poprawia sobie nastrój obrzucając mnie błotem.
PS. Ups, właśnie się zorientowałam , że co najmniej kilka osób pasuje do ostatniego zdania. Dla wszelkiej pewności, aby nie zostać znów pociągnięta do odpowiedzialności karnej, zamieszczam zdjęcie, które ucina spekulacje …..

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza