wtorek, 3 października 2017

Sędzia - hodowca ?



Sędzia hodowca czy sędzia nie związany z rasą lub nawet  hodowlą  ?
Do zadania tak przewrotnego pytania skłoniło mnie zapytanie jednej ze znanych hodowczyń- sędzin  (sic!) , czy można stawiać sędziego w tak niezręcznym położeniu jak zgłoszenie do ringu, w którym ocenia, psa z jego hodowli lub pochodzącego po jego psie . Nie byłoby w tym nic dziwnego ( w końcu każdy może stawiać pytania jakie chce), gdyby nie fakt, że rzeczona osoba wystąpiła na wystawie klubowej , gdzie oceniała sędzina – hodowczyni reproduktora, którym ona kryła dwukrotnie. Nawet nie zastanawiam się nad przyczyną zadania pytania światu ( w języku angielskim) , które stawia osobę je zadającą w  dwuznacznym świetle. Zastanawiam się , co chce osiągnąć  sugerując, że sędzia hodowca zawsze będzie oceniał tendencyjnie. Lub nie będzie potrafił zachować neutralnej oceny wobec  psa z własnej hodowli . Trochę to dziwne i przewrotne  zważywszy na fakt, że osoba ta ocenia rasę, którą hoduje.
Ale do rzeczy.
 Z przyjemnością jadę na drugi koniec Europy na wystawę klubową,  gdzie  ocenia inny hodowca - sędzia , nawet jeśli nie zgodzę się do końca z oceną , mam wrażenie, że dobrze  robi, gdy ktoś z zewnątrz oceni  wynik hodowlany.  Wielokrotnie stykałam się z sytuacją , gdy sędzia – hodowca oceniał psy pochodzące ze skojarzeń z reproduktorami, których jest właścicielem lub pozostające w bliskim pokrewieństwie z jego liniami. Nie zauważyłam , aby wpłynęło to w jakikolwiek  sposób na ocenę, choć myślę, że dla sędziego było to na pewno  zadanie bardzo trudne. Każdy hodowca ma jakąś wizję hodowli ( a przynajmniej powinien mieć) ,  inne priorytety, ale dopóki trzymamy się standardu rasy, a nie ulepszamy go na siłę własnym widzimisię , uważam , że nic złego nam się nie stanie , gdy  nasz rezultat hodowlany oceni inny hodowca.
Dla sędziego hodowcy spotkanie potomstwa, nawet w n-tym pokoleniu , może być miłym przeżyciem.
Innym tematem – choć wcale nie tak odrębnym - jest protest wystawców przeciwko asystentowi – hodowcy. Ponownie powtarzam – asystent w ringu nie może wyrażać własnych opinii ani tym bardziej dokonywać samodzielnej oceny prezentowanych psów.  Chyba , że sędzia wyda takie polecenie .  Żadna z osób protestujących nie zdaje sobie sprawy, że asystent nie tylko terminuje u sędziego kynologicznego,  ale również jest egzaminowany i tak jak bywa na każdym egzaminie może go nie zaliczyć.  Innymi słowy, jeśli sędzia nie zgodzi się się z oceną asystenta lub przyłapie go na nieznajomości wzorca , może nie zaliczyć mu asystentury. Proste? Chyba jednak nie dla wszystkich.
Na koniec anegdotka z ringu. Asystując pewnej sędzinie zgodnie z moją specjalnością na koniec z przyjemnością zostałam w ringu, gd  do oceny pozostały  amstaffy i bullterriery. Zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego. Pewna pani wielce niezadowolona z oceny swojego bulika  wysyczała do sędziny „ Tak to jest, jak się najpierw sędziuje rodezjany , a potem  bullterriery..”  Nawet nie pytałam pani , jak to jest… ale spytałam tylko, czy według niej bullterriery nie powinny zaprezentować  się właściwie w ruchu? !
Zawsze źle, zawsze niedobrze.....

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza